sobota, 23 maja 2015

„Gdzie to schronienie?”



Stephen Hudson
 30 lat / prawnik / własna kancelaria / biseksualny / Australijczyk / wdowiec / ojciec

Stephen od zawsze wiedział, kim chce zostać w przyszłości. Miał w głowie wszystko poukładane, dokładnie wiedział, gdzie będzie studiować i gdzie będzie pracować. Ostatecznie duże miasto okazało się nie być dla niego. W końcu nie tylko w Nowym Jorku można robić karierę. A małe miasteczko wydawało się być dobrą opcją. Cisza i spokój to coś, co okazało się być dla niego bardzo ważne po tragicznym wydarzeniu w rodzinnym kraju.
Nie boi się żadnego przeciwnika. Potrafi odmówić klientowi, jeśli wie, że ten zrobił coś naprawdę złego i okrutnego – nie będzie bronić kogoś, kto zasłużył na karę. Stephen jest świetnym mówcą, potrafi modulować swój głos, co przydaje się na sali sądowej. Opanowany i spokojny, co przydaje się w pracy, całkiem niezły z niego detektyw. Nie odczuwa sentymentu do tego miasta, dlatego jeśli ktoś chce je pozwać, przyjemnie go z otwartymi ramionami.
Bycie samotnym ojcem przeraża go do teraz. Nieustannie obawia się, że popełni błąd, ale mimo to, stara się jak najbardziej umie dla swojej córeczki – Jasmine.


cześć!
Chodźcie na ciekawe wątki!

Nie mam zamiaru być twoim ładnym wspomnieniem, ogrzewającym cię w zimie życia.


Oriane Brink-Jackson
dwadzieścia sześć lat — właścicielka Rudery, która wcale taką ruderą nie jest   w Rivermont od niecałego roku  matka trzyletnich bliźniaków - Liama i Lucasa  

Są czasami takie chwile, kiedy człowiek czuje że to już za dużo, że te wszystkie kłopoty, które dźwiga na swoich barkach, ich ciężar sprawia że kości zaraz pękną, a to wszystko opadnie na niepewny grunt pod nogami, który się załamie. A my sami polecimy w dół, wraz z tymi wszystkimi kawałkami.
Grunt pod nogami Oriane zawalił się dwa lata temu, kiedy to nakryła męża w łóżku, z niby to swoją najlepszą przyjaciółką. Wówczas została z niczym. Od byłego męża nie chciała nic - mieszkania, które chciał jej zostawić, by ich synowie mieli gdzie się wychowywać; połowy niezbut dużego majątku, czy też pomocy przy opiece nad dzieciakami. Po rozwodzie spakowała rzeczy, przeprowadzając się do ojca. Przemieszkała u niego rok, otrząsnęła się z tego co ją spotkało, i wraz z nowymi siłami podjęła decyzję. Zaczęła od ścięcia swoich długich, ciemnych włosów, na krótsze oraz przefarbowanie na blond; potem przyszła kolej na zmianę garderoby, aż w końcu stanęło na tym, by przeprowadzić się do zupełnie innego miasta. 
Zawsze czuła potrzebę aby robić coś dla siebie. Nigdy nie lubiła pracować dla kogoś, dlatego pożyczyła pieniądze od ojca, kupując bar w Rivermont. I, choć nazwa mogłoby się wydawać, że klientów bardziej odstrasza, to jest zupełnie inaczej. Rudera cieszy się sporą popularnością, a samo miejsce wita swych gości dobrą, najczęściej rockową muzyką, pysznym piwem, oraz przyjaznym uśmiechem Oriane, która zazwyczaj wieczorami stoi za barem, zabawiając swych klientów rozmową, bądź wysłuchuje ich żalów, służąc później dobrą radą.
---------------------
Alysha Nett.
Wątki, powiązania.
Dramaty, romanse, miłość.
Coraz lepiej mi idzie pisanie kart na telefonie.
Zapraszamy <3

Cherry Lady

Anna Blake

25 lat ☆ Recepcjonistka w hotelu "Bez dwóch zdań" ☆ Porzucone marzenia o zostaniu chirurgiem ☆ Małe mieszkanko na obrzeżach miasta ☆ W garażu Kawasaki GPZ  ☆ W Rivermont od 5 lat

Anna składa się czarującego uśmiechu i miłej twarzyczki, czarnych włosów, które od czasu do czasu farbuje na blond. Ciętego, czasami wulgarnego, języka. Paczki papierosów na tydzień, kilku kolczyków, kilkunastu tatuaży. Brązowej, poniszczonej, skórzanej kurtki, jeansów z dziurami na kolanach. Trzech puszek piwa, które znikają w każdy wolny wieczór. Z królika, który jest jej najlepszym przyjacielem. Ze starych książek na półkach, bałaganu w mieszkaniu i uroczego uśmiechu. 

Wydaje się, że panna Blake to zbuntowana, młoda kobieta. Trochę w tym prawdy, jednak okres silnego buntu ma już za sobą. Chciała iść na studia medyczne, jej ojciec stwierdził, że lepiej nada się jako barmanka w ich kawiarni. Skończyło się to awanturą. Pomimo pozorów, Anna jest osobą przyjazną, staje w obronie słabszych, gdyż sama w przeszłości była ofiarą szkolnego prześladowania. Dała sobie radę, obiła kilka twarzy, jednak teraz stara się przystopować swoją wybuchowość. Jest szczera do bólu, lekko sarkastyczna. Jak każdy człowiek, ma swoje wady i zalety. Mogłoby się wydawać, że goście hotelu nie będą za nią przepadać. Jednak większość z nich ją polubiła. Za co? Sama nie ma pojęcia. Może za to, że jest dobitnie szczera i zawsze mówi to co myśli. Wyznaje zasadę "oko za oko". Z reguły jest materialistką, nie wierzącą w miłość ani podobnego typu bzdety.

Inne 



____________________
Karta do poprawki.
Wszystkie wątki na tak.
Dramaty, romanse, komedie, no wszystko!

There's still hope.


S H A R LO T T E
S H A R R
W I N C H E S T E R




» MYŚLODSIEWNIA




[Burmistrzyni wita się z pierwszą i zapewne nie ostatnią postacią. Uwielbiam zawiłe, intrygujące wątki oraz jestem jak najbardziej na tak, jeśli chodzi o powiązania. Gadu: 53769920]

piątek, 22 maja 2015

Aby mądrze postępować, trzeba mieć coś więcej, niż sam tylko rozum

I am the voice of Never-Never-Land
The innocence, the dreams of every man
I am the empty crib of Peter Pan
A silent kite against the blue, blue sky,
Every chimney, every moonlit sight
I am the story that will read you real,
Every memory that you hold dear
Studentka literatury ܀ Pracuje w Ross Old Book & Print Shop ܀ Malarka karykatur ܀ Gra w LARP`a
Lat 22 
Szczęśliwa właścicielka Nico&Nike, Bena i Less
Mieszka razem z rodzicami w jednorodzinnym domku. Poszukują współlokatora
“Wieczorem wychodzę z psem i patrzę na niebo. Gdy jest taki wiatr jak dziś, zazwyczaj spadają gwiazdy, wtedy wymyślam sobie różne życzenia. Wczoraj miałam takie, że aż gwiazda, która spadała, zatrzymała się w połowie, jakby ze zdumienia ją zatkało. Powiedziała: „O pardon, madame” i taka była zaskoczona, że nie tylko nie spadała dalej, ale po chwili wróciła i przykleiła się ponownie do nieba. Ale kiedyś wezmę patyk i strącę skubaną, niech mi się spełni.”
Gdyby żyła w średniowieczu zapewne zostałaby jedną z wielu kochanek króla oraz żoną jakiegoś walecznego rycerza. Chodziłaby w przepięknych sukniach i z obrzydzeniem wpatrywałaby się w żonę swojego kochanka. Za dnia wydawałaby rozkazy niewolnicom i służącym, doglądając pracy malarzy i architektów. W nocy dawałaby rozkosz swojemu kochankowi, a potem wracałaby do męża, udając ból głowy. Może urodziłaby nawet królewskiego bękarta.
Gdyby żyła w renesansie byłaby asystentką Leonarda da Vinci. Może zostałaby jego muzą i kochanką. Za dnia pomagałaby mistrzowi przy jego pracach. W nocy natomiast starałaby się wymyślić nowe projekty, którymi mogłaby podzielić się ze swoim mistrzem.
Gdyby żyła w czasach nowożytnych, zaciągnęłaby się na statek Kolumba i podróżowałaby wraz z innymi po oceanach. Nie wróciłaby jednak do Europy wraz z nimi. Zostałaby w Ameryce, myśląc, że jest w Indiach, i dołączyłaby do któregoś z plemion. Wyszłaby za mąż za syna wodza i urodziłaby mu liczne potomstwo. Sprawiłaby, że czysta krew plemienia zostałaby zbrukana europejską wydzieliną.
Gdyby żyła w świecie Johna Ronalda Reuela Tolkiena - Śródziemiu - rozwaliłaby związek Arweny i Aragorna. Potem stwierdziłaby, że jednak woli Legolasa i wraz z nim wyruszyłaby w Ostatni Rejs.
Gdyby żyła w powieści Oscara Wildea "Portret Doriana Graya", byłaby Sybilą Vane. Nie poniżyłaby się jednak przed Dorianem. Spoliczkowałaby go, a potem starałaby się odwieść go od tych wszystkich głupich zamiarów. Nie dałaby się tak łatwo odtrącić, a już z całą pewnością nie pozwoliłaby aby ukochany tak szybko o niej zapomniał.
Gdyby żyła w Narnii, byłaby Zuzanną. Nie byłaby jednak taką cnotką i z całą pewnością nie pozostawiłaby swojego ukochanego. Zostałaby w Narnii dla Kaspiana i zostałaby jego królową. Nawet jeśli między nimi byłaby tak ogromna różnica wieku.
Gdyby żyła w Hollywood, byłaby sławna. Zostałaby narzeczoną Bena Barnasa i odwiodłaby go od pomysłu ścinania włosów. Paradowałaby wraz z ukochanym po czerwonym dywanie i z całą pewnością byliby najsłodszą parą. Pobiliby nawet Brandelinę.
Gdyby...
Leila, bo tak woli być nazywana, jest córką pani weterynarz na rencie oraz ogrodnika. Tutaj warto wspomnieć, iż jej matka jest rodowitą amerykanką, natomiast ojciec Włochem. Państwo Auditore dodatkowo posiadają małe gospodarstwo. Utrzymują się głównie ze sprzedaży jajek oraz robótek ręcznych Holly Auditore. Fran jest dobrą studentką i sumienną pracownicą. Marzy o miłości, księciu na białym koniu i wielkich namiętnościach. Nie ciągnie jej do wielkiego świata. 
P O W I Ą Z A N I A 
Dramy, romanse, przyjaźnie, nienawiści, wszystko wchodzi w grę :)
Witam i serdecznie zapraszam do wątków i powiązań! :)
W imieniu i nazwisku kryje się link do piosenki
Kontakt GG: 34885344
Mail: czarny.jezdziec69@gmail.com :)
Cytat: F. Dostojewski "Zbrodnia i kara" 

"Tylko prędkość może mnie zabić."

Jonathan Hunt
„Vaar”

Czym jest prędkość? Oddechem. Wibruje w moich żyłach. Wypełnia mnie całego, parując przez skórę. Załamuje przestrzeń na granicy przepuszczalności danych. Zbiera bezwartościowe emocje i nadaje im właściwą formę. W tym szaleństwie zarzyna obawę i wikła w podniecający romans ze śmiercią. Na ostrzu noża budzi łaknienie niebezpieczeństwa. Całując skroń cicho szepcze: Prędzej… Składa obietnicę zwycięstwa. Zakorzenia się głęboko, truje adrenaliną. Rości sobie nieśmiertelne prawo władania Tobą. Podążasz więc za jej słodkim rozkazem nie znając lęku. Uzależnia. Łamie ograniczenia. Podstępnie zabija.

Tylko prędkość może mnie zabić.

| mężczyzna | 34 lata | właściciel warsztatu samochodowego |

Mówią, że przyjechał tu ze Stanów. Lub z Australii. Ponoć jest wdowcem, ale bywał też wolnym strzelcem. Ponoć miał zatargi z mafią, a potem rozwalił ją od środka. Ponoć startował w wyścigach i wygrywał. Ponoć jeździ czarnym mustangiem, katując silnik po nocach. Ponoć służył w wojsku, ale wykopali go na zbity ryj za podpalenie generała. Ponoć trenował w boks i ma stal w łapach. Ponoć lubuje w whiskey i kobietach. Ponoć zaatakował go niedźwiedź… Lub wariat z kosą. Ponoć ma swoje demony. Ponoć dźwiga pęk tajemnic. Ponoć ma krew na rękach… sporo krwi.

Ale kto by im wierzył?   

| zielone oczy | blondyn | 1,93 m | 87 kg |

Pocięty pysk. To pierwsze, co rzuci Ci się w oczy. Gładkie, jasne blizny wyżłobione w skórze. Drobne i głębokie. Na nosie, szczęce, kości policzkowej i skroniach. Pod ubraniem. Różnej maści. Absolutnie wszędzie. Są stare, a on o nich nie mówi. Kilkudniowy zarost. Muskularne ciało. Drapieżny uśmiech. Płonące spojrzenie. Gorąca skóra smagana wiatrem. Ciężka aura. Zwierzęcy urok. Z pozoru uprzejmy, poukładany facet.  

Tacy są najgorsi.


CIEKAWOSTKI | POWIĄZANIA | ALBUM

Istoty ludzkie to jedyny gatunek zwierząt, których szczerze się obawiam.


MATTHEW 'MATT' SHEPHERD

28 lat | Weterynarz z powołania | Całe życie w Rivermont | Wspaniały syn rodziców, których nienawidzi | Studiował weterynarię w Kopenhadze | Mieszanka wybuchowa | Jak kot, chodzi swoimi ścieżkami


Siódma rano. Pierwszy raz w wymarzonej pracy już jako  p r a w d z i w y  weterynarz. Energia rozpiera jak nigdy. To będzie cudowny dzień. Właśnie robiłem obchód pomieszczenia dla rekonwalescentów, gdy usłyszałem dzwoneczek, sygnalizujący o przybyciu nowego pacjenta. Cudem uniknąłem przewrócenia się o próg, biegnąc w stronę poczekalni. I nagle stanąłem jak wryty. Widok małżeństwa z młodą córką, trzymającą na rękach starego, schorowanego jamnika, sprawił, że cały entuzjazm natychmiast się ulotnił. To nie będzie cudowny dzień. Mężczyzna zaciskał szczękę i wymownie zerkał w sufit. Kobieta szlochała cicho. Dziewczyna zachowywała spokój i to ona pierwsza się odezwała.
- Ma osiemnaście lat. Rodzice kupili go, gdy miałam dwa lata. Nie znam życia bez niego, więc od dłuższego czasu robiliśmy wszystko, by go przy nas zatrzymać. Wczoraj rozbił sobie głowę i rozciął ucho o kant ściany, a dziś w nocy strasznie piszczał. Rano popatrzył mi w oczy swoim zamglonym spojrzeniem i już wiedziałam co trzeba zrobić. On podjął decyzję za nas...
Przełknąłem ślinę i zaprosiłem ich do gabinetu. Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć, a przecież decydując się na ten zawód, wiedziałem, że i to należeć będzie do moich obowiązków. Zbadałem psa i przejrzałem jego dokumentację. Ślepy, głuchy, po dwóch wylewach, nowotwór, sterydy, chora wątroba.
- Może da się jeszcze coś zrobić?- wyjąkała matka.
Tabletki przeciwbólowe, nasenne, kroplówki, pomyślałem, ale... Pokręciłem głową.
- Nie ma sensu...
Kobieta zaszlochała głośniej, a dwudziestolatka pokiwała głową.
- Tak trzeba, mamo. Nie męczmy go dłużej.
Wszystko wyjaśniłem rodzinie, a później wyszedłem, by się przygotować i dać im chwilę czasu na prawdziwe pożegnanie. Kiedy przekazywałem rodzinie specjalny karton z ciałem psa, zdałem sobie sprawę, że targają mną tak sprzeczne emocje, że muszę spocząć i zebrać się do kupy. Po pierwsze byłem pełen podziwu dla dziewczyny, która właśnie straciła swojego najlepszego przyjaciela. Chciałbym mieć w życiu tyle siły i odwagi, co ona. Po drugie byłem zły, smutny i zawiedziony jednocześnie. Dlaczego akurat dzisiaj? Dlaczego pierwszy pacjent? Nie tak powinien wyglądać ten dzień. Powinienem uzdrawiać zwierzęta, a nie je usypiać. I to właśnie wtedy poczułem na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Kiedy podniosłem wzrok, zobaczyłem zielone, zapłakane oczy dwudziestolatki.
- Dziękuję, Panie Shepherd. Skrócił mu Pan cierpienia.
Wyszła, a ja zrozumiałem, że właśnie o to chodzi w mojej pracy. O skracanie cierpienia. W każdej postaci.



POWIĄZANIA | TRIVIA | WSPOMNIENIA

czwartek, 21 maja 2015

Nie wszystko złote co się świeci.

http://40.media.tumblr.com/ab659f0d2f5d9e0146c9fcbba009ba1c/tumblr_mt0p745QWb1ssh79no1_1280.jpg
 
 FRED HATHORNE
                      "FREDDIE" 
|| zmarły chomik, najprawdopodobniej z przejedzenia || uśmiech, którym ukrywa nie które emocje || brak uczuć, co nieudolnie próbowała wpoić mu rodzina || 1, 75 wzrostu || uczeń w pobliskim liceum || znienawidzone imię || 16 lat || ministrant, bo rodzice wybrali za niego || czarna owca w rodzinie || znienawidzona rodzina || brat - rodzinny baran || rozpieszczony gówniarz || zbyt duża pewność siebie || zwykle można go znaleźć w parku, gdzie spaceruje rozmawiając z za każdym razem z inną dziewczyną || duży problem || aparat na zębach || nigdy nie graj z nim w wyzwania || często odbierany przez rodziców w stanie nie trzeźwości || znienawidzone walentynki || sarkazm || specyficzny i głośny śmiech || fajka zawsze w zanadrzu by pokazać rodzicom, że ma ich zasady kompletnie gdzieś || gangsta || strata miłości zawsze boli || pasja || klaustrofobia || etnomofobia || bójki po szkole z kolegami to jego całe życie || tendencja do kupowania wszystkiego co wpadnie mu w oko || kiedyś przefarbował się na zielono, różowo i fioletowo, to nie były jego najlepsze wspomnienia || potrafi zrobić szpagat, bo rodzice zmuszali go do chodzenia na balet, lepiej tego przy nim nie wspominaj || źle się uczy z każdego przedmiotu, przydałyby się mu korepetycje, ale nikomu się nie przyzna || kiedyś nosił okulary  || dość mocno spokrewniony z rodziną królewską, ale ukrywają się z tym faktem jak mogą || 

KOLIGACJE               POWIĄZANIA  


Freddie szuka wielkiej miłości. Nie skreślajcie go, bo się urodził później xD On lubi wątki z nauczycielami. Dajcie mi wątków! :) Nie gryziemy (chyba).

'Tu będzie nasz dom, Ruda.'

C h e r y l l   L a n g d o n
28 lat, nauczycielka biologii w liceum

charakter:
spokojna i wyrozumiała, ale jednocześnie wymagająca; zazwyczaj poważna; staranna i pilna; zamyślona; szybko się przywiązuje; nie ma silnej woli; niska samoocena; dotrzymuje słowa, ale rzadko składa obietnice; współczująca i opiekuńcza; pobożna; stara się żyć w zgodzie ze wszystkimi; zależy jej na uczniach, bardzo się stara, prowadząc lekcje; kocha zwierzęta; zachowuje wszelkie tajemnice dla siebie; lubi towarzystwo innych osób; 

wygląd:
średniego wzrostu, ok. 165cm; szczupła, ogólnie drobnej budowy; ni to rude, ni to brązowe włosy sięgające z ledwością łopatek; niebieskie oczy; przypomina bardziej nastolatkę niż dorosłą kobietę, jedynie kilka drobnych, pierwszych zmarszczek potwierdza jej wiek; ubiera się schludnie, zazwyczaj na oliwkowo lub szaro; włosy z reguły ma rozpuszczone, czasem jednak zdarza jej się je związać; 

słabości:
 depresja, w którą wpadła po stracie ukochanego; wciąż za nim tęskni, nie potrafiąc ułożyć sobie życia bez niego; ciągle wierzy, że spotka go gdzieś na ulicy, co właściwie nie jest wcale niemożliwe

uzależnienie od alkoholu, które towarzyszy depresji; Cheryll sięga po alkohol, żeby zapomnieć o utraconej miłości i poprawić sobie humor, ale uświadamia sobie wtedy jak bardzo słabą jest istotą, co daje odwrotny efekt

zobacz więcej

niedziela, 17 maja 2015

Oficjalne otwarcie.

OFICJALNE OTWARCIE BLOGA:

17 - 05 - 2015

SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO ZAPISÓW!